Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/281

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


a szyję, wstydzisz się trochę, : „głuptasku, ależ tak, tak“; — to ją uspokaja; czasem nawet ponownie podnieca; a ty chłodniesz na kilka godzin, z tej kilkuminutowej rozmowy.

Cyprjan przypomina sobie — — dobrze mu się myśli — — żeby nie ten przeklęty rentgen jutro — ! —, że poprostu dostał był fobii na tym punkcie; — drżał, że go — i ta też! zapyta. Doszło do tego, że przeczuwając nadejście tego feralnego momentu — mówił — tak ot — niby nigdy nic — odniechcenia — chodząc po pokoju z rękami w kieszeni, przed oknem, to znów przed szafką z książkami przechylając głowę, odczytując tytuły na grzbietach —: „najdroższa, proszę, nie pytaj mnie dziś, i nigdy nie pytaj czy mi dałaś szczęście, to się samo przez się rozumie!“ — wtrąca to zdanie — tak dla niego ważne! — pomiędzy inne zdania, bez widocznego związku, że to sobie z nagłej czułości akurat przypomniał: tymi hasłami: frontem do wsi!, kultura wsi! — to groteskowy bluff—kultura! a z ambon sianie ciemnioty, a z ambon agitacja faszystowska — aha, najdroższa, proszę, nie pytaj mnie dziś...“, albo: „porównuje się czasy dzisiejsze z średniowieczem, tertium comparationis leży w gremialnym obłędzie narodów, jednak takie zjawiska jak Meksyk, Hiszpanią[1] napawają otuchą — aha, najdroższa, proszę nie pytaj mnie dziś...“, lub: „psiakrew, znów mi w „Nowej Epoce“ skonfiskowano cały artykuł wraz z mottem z Boy'a „wszędzie gdzie go nie było po-

  1. akcja powieści, pamiętajmy rozgrywa się przed najazdem „afrykanizatorów“ na lud hiszpański!