Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/237

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nowy kunszt pisarski — to ty, to twa wszechobecność płci — to twa hormonizacja!! — Wspaniały, silny, prężnie, rytmicznie warkoczący motor łączący planety i słońca, elektrony, gatunki, wszystkie odmiany jednego życia tak jako odbija się w drobinie świadomości ludzkiej — : transmisja wielkości i mądrości — —
Fosforyczny płomień obiegający wszechświat przebił twe serce, o syntetyczna! nimfo Syntezo — wypadł z śródpiersi i ugodził między oczy — mnie wędrownika — pracownika — — twarda robocza ręka dotknęła cię — — zawrzał mózg — —
Jasne tu wszystko, w jaskrawym wprost natężeniu — zarazem zawiłe i skomplikowane; faktem wysuniętym na czoło zagadnień staje się groźne przeświadczenie, że wartości istotne wyrastają zarówno na radości jak i na krzywdzie ludzkiej, największe na krzywdzie dobrego człowieka; i te są przeklęte!
Wali to słowo w łeb obuchem: krzywda! krzywda! krzywda!
Niepokój nienasycony i nieuśpiony zniecierpliwił ręce i nogi; Cyprjan rzuca i wije się na łóżku — klnie i wyzywa —: jestem bydlę, ostatnie bydlę! — Słyszycie? — wy minione, wy istniejące i wy przyszłe? — słyszysz Mauro? — ślę ci te obelżywe słowa — w sobie ci je ślę — tym szlakiem nocnym — tą drogą, która leżąc między nami jedynie nas łączy — tą samą o której rzekłaś, że pokrajałaś siebie na wąskie paski i że to jest antena między mną a tobą — — o jakże tego pożałujesz Mauro! A ty Wisiu, doraźna, aktualna, ty: wczoraj