Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


czenie, wielkie znaczenie, decydujące prawie. — Może i to racja, co raz powiedziała, napewno racja, że zraziły ją te, od początku, nieprzyjemności i fałszywe sytuacje? — uraz, oczywiście; i z tem trzeba się liczyć! — No tak, gdyby umiał wszystko przezwyciężyć, oddać jej swe dobro, swe wartości, swą niepodzielność — wszystko byłoby inny obrót wzięło. Rozsądna i logiczna — ona to wie napewno, napewno ona to dobrze wie. Pozostaje jeszcze zawsze: trud brania jest większy od trudu dawania; i umiejętność większa.
Jak nagły prąd elektryczny uderza w myśli Cyprjana groza! — Z obłędnego strachu wypada i rozpryskuje się jak groźny szrapnel — słowo — imię, hasło — : Mila! — — — na tle poszarzałego okna, cień jej pięknej, jakże pięknej głowy — nachwiewa się w opuszczeniu, w rezygnacji, w poszarpaniu — — — czeka, czeka z tą jedyną wielką miłością swego zgłuszonego życia; miłością rozrzutną, rozgłoszoną, na wszystko zdecydowaną — „opuszczę wszystko, wszystko — rodziców, dzieci i pójdę za tobą“ — szalone pisze listy! szalone! — jego odpowiedzi nie mogą ani uciszyć ani przekonać — — coś się tam spycha na karb choroby, szpitala — — ale co, jaka przerażająca autentyczność oczekuje go, gdy wyjdzie stąd, z tego ukrycia, ze schronu tego — co? — — Milo, Milo — tyle ci zawdzięczam! — Twym oczom, twym ustom, twej miłości wzniesionej ponad życie i poza śmierć: w głąb życia, w otchłań śmierci! — Wielka przemiana na rostaju, który zawsze czyha, kusi namawia; wypracowanie się świadomości, agresywność i jawność społeczna,