Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/207

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


konfiskatach i cenzurze ostrej, nienasyconej, nonsensownej, w tym nonsensie złowrogiej i groteskowej zarazem. — Niedawno przecież — pół roku niespełna temu skonfiskowano książkę Cyprjana Fałna; stąd aktualność; aktualność rozmowy; no i wogóle co krok cenzura i konfiskaty wszelkiej śmielszej myśli — wzdłuż i wszerz; a na aktualność wyłącznie nastawiony był umysł Neringa; po prawdzie mówiąc aktualność ta była właśnie jego klęską; to tak jak ciągła niewola pod dyktaturą przedmiotów.
— już dawno, panie Cyprjanie, nie było tyle hec co z tą pańską książką — nieprawdopodobne wyczyny! — myślę, wie pan, o tej kołtunerii prowincjonalnej, o tym paleniu książek i sprzedawaniu ich na makulaturę — heca! —
— cóż się pan dziwi — pewną częścią społeczeństwa, tą analfabetyczną i zacofaną rządzi jeszcze wciąż ksiądz Pyłek, szczurzyna marna ale zawsze gryzoń — rządzi fałszem i strachem — takie te jego rządy — szkoda wogóle mówić —
— miting! — wykaszlał z pod kołdry Tadeusz— w tej chwili ją odrzucił i odsłonił chude, zapadłe piersi strójkącone w odchylonej koszuli; brudnej koszuli;— wyciągnął białą, cienką rękę i powtórzył: — miting!! mówię panu —
(— też ma tę koszulę, higiena szpitalna — psiakrew! —)
— miting! —
(— Wisia kupiła mi wspaniałą nocną koszulę, po kostki, obręby na niej niebieskie, wie: lubię ten kolor —).
— dajże już pan spokój z tymi swoimi mityn-