Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


cowego z powodu niewydzielenia hormonów przez jądra —
— już? —
— cóż chcesz mój drogi, starość nie radość, a to już drugie memento starości — pierwsze emerytura, a teraz, masz, te jądra; ale przynajmniej z tym mam spokój —
Podszedł ku drzwiom.
Trochę do siebie, trochę przed siebie (— po chylił nieco głowę —) wyrzekł niskim głosem i trochę sepleniąco:
— niech tam za mnie myślą i rządzą jak se żywnie chcą; ja lubię i cenię hierarchję — ja chcę mieć tylko spokój, nic więcej, spokój; córkę chce sobie wychować po swojemu na katoliczkę i uczoną, mam sporo materiału, wiesz, ty Cyprjan, ikony i książki Strzygowskiego, niech studiuje bizańtyńską sztukę, lub bardziej modern gdyby chciała, romańską — ten szlak sklepień do Adaukta, — ty Cyprjan, ty! — od Syrii i Małej Azji po — św. Feliks — — co? — niech to szlak trafi, bycza rzecz — nie? — to i wszystko —
Uśmiechnął się chytrze, żywo i bystro zabłysnęły jego nieco małpie oczy i otoczyły się fałdami zapoconego tłuszczu — :
— kto z bogiem, to i bóg z nim — nie — ? —
— zapewne, Pawełku, zapewne —
— ty, Cyprjan — czy się też wrócą kiedy te czasy przedwojenne? — stary Franc se mieszkał w Wiedniu a ja w Jastrzębie mieszkałem se — i oba zwei spokój nieśmy żyli, było dobrze i cacy — ; (— po chwili) — źlem się psiakrew urodził, ot,