Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— wybacz, ale wierutna bzdura; nawet mi się udawadniać nie chce; raz, że wogóle nic się przyrodzie przeciwstawić nie może, bo wszystko jest zawsze i tylko przyrodą, pozatym Chrystus pozostanie na wieki tym czem był: proletariacką ruchawką; elementy: syn cieśli, analfabeci, niewolnicy, rybacy, robotnicy, chłopi — mówiąc twoim symplificystycznym stylikiem: pierwsza wielka komunistyczna akcja; — to chyba jasne! — dla nieuprzedzonego, dla tego, który religie osądza jako zjawisko realne, a nie jako brednie objawieniowe szarlatańskich szamanów; — ty jesteś wyznawcą tego wszystkiego co przedostało się do ciebie z drugiej, trzeciej i czwartej ręki jako system organizacyjny — twój katolicyzm jest złowrogiem zaprzeczeniem Chrystusa — — i ta giętka akomodacja katolicyzmu, do wszystkiego przylegnie, do wszystkiego się zastosuje, jeśli tylko jest w strachu lub poczuje interes — — mszę na armatach odprawi, morderstwo pobłogosławi, krzyż i miecz z sobą sprzęgnie, wszystko potrafi —
— więc ty chcesz niszczyć religię — ? —
— ona się sama niszczy i wyniszczy —
— no to dej papierosa —
— proszę —
— dziękuję — — chciałbyś wprowadzić niewolę sumień — ? —
— nie, nie chciałbym —
— więc co — ? —
— solidna wiedza eliminuje religie; więc: jak najwięcej wiedzy; — tego się wszyscy boicie —