Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Po chwili:
— kiedy stąd wyjdziesz — ? —
— za tydzień —
— to daj papierosa
— proszę —
— dziękuję —
Palą.
— jak wyjdziesz pójdziemy na małe pywo —
— nie lubię piwa — zresztą przecież mi nie wolno —
— e, to nic nie jest — aspiryna i dobre —
— tak? — no to dobrze —
Dr Paweł Szpasio zapala papierosa od papie rosa; zaciąga się i prawym kątem warg wypuszcza dym.
— przyszedłem, ty Cyprjan, żeby z tobą po gadać, znów się nagromadziło tyle tych, wiesz, spraw, a z tobą mogę pomówić, choć, powiem ci, stoimy na dwu krańcach —
— teraz powie: bieguny! napewno! — i rzeczywiście:)
— bieguny, to są bieguny —
— owszem; — a co niby — ? —
— no, co ty Cyprjan nato powiesz, hę — ? —
— na co? —
— no wogóle, wiesz —
(— pocóż ta ciuciubabka, przecież wiadomo do czego mierzy —)
— a no cóż — rozgrywka —
— jaka, Cyprjan —
— między faszyzmem a frontem ludowym —