Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/087

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pozbyta świadomego działania wypusza się: u niego, że potencja! — u niej że on kocha, włazi na nią, patrzcie, zazdroście; miłość rodzicielska jest natrętnie podzwaniającą blaszaną pokrywką, nakrywającą gar, w którym nad małżeńskim ogniskiem bulgoce nienawiść; — wszyscy od wieków rzucamy się jak ryby w podrywce — na tę podrywkę rozkoszy schwyceni. — I te matki — matki — matki — kobiety bez właściwego życia seksualnego — głupio od pierwszych, nierozbudzonych miesięcy zachodzące w ciążę — dolegliwości, bicia serca, wymioty, deformacje — poród — rozpękanie ciała — zszywania — karmienia — wrzody na piersiach — obmierzły zapach mleka — niedosypiania — żywot omotany pieluchami — cały krąg widzenia zasmrodzony — — i zaraz znów da capo — czytaj przez de capo — i znów — i jeszcze — — cóż za bezwstyd i arogancja cierpiętnictwa! — I żądać tu równouprawnienia, współpracy, współdążenia! pod-no-sze-nia — się!! — Tragifarsa! — I ta cała budowa rodzinna oparta na kłamstwie o instynkcie macierzyńskim i (cóż za brednia!) ojcowskim! — jeśli tam jaki archaiczny remanent instynktu istniał, to się już dawno w nędzy bytowania ludzkiego zatracił; i nie trzeba go wskrzeszać; nie ma powodu; — budowa kruchutka sklecona na wydmuchanych przez zainteresowanych, chytrych i bezczelnych pseudo - przyrodniczych prawidłach! — Wyznania potrzebują dzieci dla interesu; państwa potrzebuja dzieci — dla interesu; człowiek pożąda rozkoszy i radości, pracy i twórczości; nie dzieci; odczuwa je też jako przeszkodę i ciężar; — mądre dzieci darzą nas jawnie tą samą skrytą nienawiścią jaką my ich