Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/078

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


raz łbem o sufit; — potem popsuł się ten aparat osobliwy, co to go musiał pacjent połykać jak sondę, a potem się tam rozświecało w komorze żołądka i robiło kilka dookolnych zdjęć — popsuł się i nikt tego naprawić nie potrafił; — ale kilka zdjęć pejsażowych żołądka — proszę siadać; krajobrazy tajemnicze jak okolice gór księżycowych. — A wogóle ten cały szpital z czasów poprzedzających sromotne czasy Barbary Ubryk — poklasztorne kazamaty; tyle, że adaptacje; ale żeby co współczesnego — to nic; a gdzieś tam już pono po Europie błyszczą szklane przybytki zdrowienia; zagranica — ba! — i fotografuj tu żołądki w takich parszywych warunkach! — okoliczności niesprzyjające; zupełnie.
Wszyscy palili te papierosy chętnie; gilzy albo tutki, a wogóle zwijki „Bon-Ton; Warsz. Fason“ — no i, że napewno ksanti, bo cóżby innego — pachnie to zacnie, aromatyczne, lekkie.
— a z tym alucolem-palliacolem to to bardzo dobre (mówi Cyprian, chce Eilperowi zrobić przyjemność) — ta masa galaretowata, która się tworzy w żołądku i broni przystępu kwasocie, chcę rzec nadkwasocie, izolacja —
— przeczytał pan moją broszurkę? — zarumienił się doktór i spojrzał po kolegach z satysfakcją —
— przeczytałem, oczywiście, jakżeż —
Znosili mu lekarze swoje rozprawy medyczne; czytał wszystkie; — a już temu kochanemu Eilperowi, który bardzo i dbał i troskał się i radował lepszeniem, warto było robić przyjemność — raz, że tak miło raka spiekał, a po drugie, że właśnie taki delikatny; n. p. gdy przy wstępnym diagnozowym ser-