Strona:Zbigniew Uniłowski - Człowiek w oknie.pdf/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i księżyc haftowane firanki. Pod ścianą, pomiędzy dwoma oknami, stoi stół nakryty aż do samej ziemi długą, czarną materją, wyszywaną w ręce z rozczapierzonemi palcami, spojrzenia, nietoperze, karty i różne inne tego rodzaju czarodziejskie utensylja. Obok stołu stoją dwa plecione foteliki, pomalowane na czarno. Na ścianie pod sufitem wisi wypchana sowa, a wogóle na ścianach, także na czarno malowanych, wisi wiele niesamowitych obrazków. Cały pokój jest czarny i Idzi, gdy się ubierze, będzie czarny i duszę ma czarną, samobójczą.
A więc Idzi był zadowolony — szczęśliwy prawie: panna Gizia, kobieta zarobkująca, — dżdżysta niedziela, napływ klienteli, większy niż zazwyczaj, naskutek nastrojowej pogody.
Idzi umył pośpiesznie twarz, następnie wymoczył nogi, i poobcinał u tychże paznokcie — zwykł był to czynić raz na tydzień. Po krótkim czasie stał przed zapstrzonem lustrem, w swoim czarnym, ponurym, wiele dającym do myślenia, garniturze — i czesał, obficie różaną pomadą namaszczone, włosy — na przedział. Gwizdał przytem marsza austrjackiego, przytupując sobie nogą.
Po śniadaniu wyjął z szuflady stołu wielki tom encyklopedji, położył go na specjalnej podstawce, usiadł i począł czytać, zapaliwszy uprzednio dwie żółte, w ptaszki pomalowane, gromnice.
W pokoju chiromanty było mroczno jak w kaplicy, i tajemniczo. Z oddali dochodziły uszu