Strona:Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego.djvu/0804

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
— 804 —


A widząc ją uzdrowioną,
Z ran, boleści uleczoną.
Wszyscy się nad nią zdumieli
Nie wiedząc, co myśleć mieli.

Mówi tyran: Bogom naszym
Daj chwałę za każym czasem,
Co cię, Panno, uzdrowili,
Twej młodości użalili.

Barbara mu powiedziała:
Twym bogom nie będzie chwała,
2adna im cześć nic posłuży,
Bo są ślepi, niemi, głusi.

Bo mnie ci nie uzdrowili,
Z ran, razów nie uleczyli,
Ale Jezus me kochanie,
Którym ty gardzisz, tyranie.

Tenci Jezus mnie uleczył,
Który za mnie umrzeć raczył,
Temu cześć, chwała należy,
Ten jest prawdziwy Syn Boży.
 
Przeto dla jego miłości
I dla niebieskiej radości
Dam me ciało na trapienie,
Na śmierć i na umęczenie.
 
Na to się tyran rozgniewał,
Jej urodzie nie folgował,
Po bokach i pod pachami
Kazał palić pochodniami.
 
Panna westchnła do nieba,
Wzywa Jezusa jak trzeba,
Jemu si w ręce oddaje.
Oblubieńcem swym wyznaje.

Słysząc złośliwy Marcyan,
Gniewał się okrutny tyran,
Kazał piersi nożem rzezać
I kleszczami je obtargać.

Rzekła mu: Nielitościwy
Tyranie bardzo złośliwy,
Nie pamiętasz, żeś pożywał
Piersi, gdyś małym przebywał?
 
Potém Panna zapłakała,
Do Jezusa zawołała:
Proszę, przyjmij duszę moję,
Wezmij ją w opiekę Swoję.
 

· ·

Jeszcze tyran na zniewagę,
Na większą téj Panny trwogę
Kazał się z nagiéj naśmiewać.
Więcéj sromoty dodawać.
 
Barbara, Panna wstydliwa,
Prosi Jezusa rzewliwa:
Panie zakryj nagość moję
Przez świętą niewinność Twoję.

Zaraz Bóg Anioła Swego
Zesłał z nieba wysokiego,
Który szatą przeozdobną
Osłonił Pannę nadobną.
 
To widząc drudzy poganie
Wzięli sobie w rozmyślanie,
Że ten tylko Bóg prawdziwy,
Który czyni takie dziwy.
 
Tyran rozkazał Barbarę
Zawieść na wysoką górę,
By tam była umieszczona,
A już więcéj nie męczona.
 
Tam gdy była przywiedziona,
Na poły martwą wniesiona,
Panu Bogu się modliła,
Za chrześcianów prosiła.

Którzyby ją wspominali,
Na jéj mękę pamiętali,
Szczęśliwą śmierć otrzymają
I w niebie ją oglądają.

Skoro modlitwę skończyła,
Duszę Bogu poleciła,
Mieczem ojca ściętą była,
Jéj dusza w niebo wstąpiła.

Ojciec, co ją zamordował,
Gdy z téj góry zestępował,
Ogniem z nieba był spalony,
W proch i popiół obrocony;
 
Aby każdy wiedział pogan,
Że będzie od Boga karan
Ogniem wiecznym, gdy nie wierzy,
Świętych nie chowa przymierzy.
 
Przeto z téj świętéj Barbary
Bierzmy sobie święte wzory,
A w życiu ją naśladujmy,
Chrystusa Pana miłujmy.