Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niechaj wie, że Marko jest umarły. —
Lecz u Marka są trzy złota wory —
— Co za skarb? dukaty; same złote!
Jeden wór niech weźmie ten w zapłatę,
Co godziwie Marka zwłok pogrzebie;
Drugi wór niech sobie wezmą księża,
Ale trzeci niech przypadnie ślepcom,
Aby w kraje wędrując dalekie,
Roznosili pieśnią sławę Marka.“

 
Ukończywszy pismo, wziął list Marko
I na gałąź zatknął go jodłową.
Tak by z drogi widział go przechodzień; —
Potem w studnię wrzucił divit ,złoty,
Z ramion zdjął szeroki płaszcz zielony
I na darni go rozesłał świeżej
Tuż pod jodłą; przeżegnał się krzyżem,
Siadł na płaszczu i kołpak soboli
Zacisnąwszy na oczy głęboko,
Legł — ażeby już nie powstać więcej.


Nad krynicą leżał zmarły Marko
Dzień i noc niemal już tydzień cały;
Kto przechodził gościńcem szerokim,
Ten był pewien, że Marko wczasuje; —
Więc ostrożnie i kołując z dala
Mijał każdy, by Marka nie zbudzić. —
— Lecz gdzie dola, blizko tam niedola,