Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/137

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Tam mu ława koralowa
    Głębin opowiada dziwy;
    Tam się w koło niego gnieżdżą
    Madrapory (patrz w Pliniuszu!)
    I astreje i polipy;
    — Bywaj zdrów mój kapeluszu!

    Wezuwjusza szczyt wyniosły
    W chmury kąpał się opalu,
    Gdym go żegnał raz ostatni;
    Sierocego pełen żalu:
    — „Druhu miły! — łzy mi płyną! —
    W bratnim wierny mi sojuszu,
    Synu pilśni zmienion w gąbkę,
    — Bywaj zdrów mój kapeluszu!

    — Widząc boleść mą Graziella,
    Zdjętym z szyi swej fularem,
    Skroń osłania mą litośnie,
    Chroniąc ją przed słońca skwarem;
    A gdy głowę mi wiązała,
    Rzekłem pełen animuszu,
    Tuląc czoło do jej łona:
    — Bywaj zdrów mój kapeluszu!