Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Powraca z łowów królewska córa
Kalina — pusta Kalina!
Lecz skroń jej jasną ćmi chmura;
„Biada — tak rzecze — twej głowie
Chłopcze jedyny!
Jeśli się ojciec mój dowie,
Żeś słodką rozkosz pił z ust Kaliny;
Śmierć sroga będzie karą twej winy!“
„„Nie strasz mnie śmiercią, ni męką srogą,
Chętnie okupię nią rozkosz błogą,
Którąm ssał chwilę jedyną
Z ust twych korali,
Kalino — moja Kalino!““...
— „Ciszej! Milcz serce! Nie szalej!“