Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/122

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    OJCIEC.
    z Coppé’go.

    Co dzień po szynkach wyprawiał hulankę.
    Wracał pijany i bił swą kochankę!
    Losów ich stuła nie związała księdza:
    Skuły je razem rozpusta i nędza,
    I — strach pomyśleć — dzieliła z nim łoże,
    Z obawy jeno, by nie spać na dworze!

    Wściekła, rozżarta, tak jak kundys dziada,
    Tak ona gacha, bywało, opada,
    Gdy wracał do dom; — wtedy bezlitośnie
    Katował człek ów tę dziewkę, i sprośnie
    Kipiała izba ich bójką i swarem,
    I byli nocnym sąsiadów zegarem.
    A potem zgiełk ten w straszną tonął ciszę;
    Rzekłbyś, że słychać jak tam zbrodnia dysze!