Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Chłopiec ten odtąd już będzie
Wiernie koło niej,
Jako król kazał trwać wszędzie.
Drużyć jej będzie w zwierza pogoni,
I rybki łowić w jeziora toni.....
Ach, żal mi Ciebie, paziu nieboże!
Tak blisko pięknej o każdej porze,
A jednak — biedny chłopczyno!
W służebnej dali!....
Kalino! — cudna Kalino!
— Ciszej! Milcz serce! Nie szalej!...


 
Aż raz zmęczona trudem pogoni
Kalina — hoża Kalina!
Z swym paziem w leśnej ustroni
Usiadła pod dębu cieniem,
A potem pusta
Kusząc go słodkiem spójrzeniem:
„Patrz — rzecze — jakie kraśne mam usta!
Cóż oczy spuszczasz, blady jak chusta?
Jeżeli w piersiach serce masz chrobre,
To skosztuj chłopcze, ust mych, czy dobre?“
„„Całus Twój słodszy niż wino!
Oddech Twój pali,
Kalino — Boska Kalino!““
— „Ciszej! Milcz serce! Nie szalej!...