Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Daremnie zgniewaną przekonać Pan chce:
„Serduńciu ta jakże? ta za co? ta fe?“
Daremnie jej mądrość wykłada swych dzieł,
Fiut! poradź co z babą, gdy weźmie na kieł!


Aż w końcu chcąc spokój mieć w domu już raz,
Dyadem z lodowych utworzył Pan mas,
I skroń jej ubrawszy w złotniczy ten płód
Zgniewaną (patrz potop) wyprawił do wód.

 
Cudowny był skutek! W kopalnem tem Spa
Znikł spazmów ślad wszystek; opadła wnet mgła!
Lodowych brylantów blask świetny starł gniew
I w słońcu znów złotem kwiat bujał i krzew.


Lecz zgubny precedens utworzył nasz Pan,
I przykład ludzkości zły został tem dan,
A posiew ten w bujny rozrósłszy się plon,
Spazmami u ludzkich objawia się żon.

 
Potopu tradycya w zwyczaju trwa wciąż
I tym się zabytkiem tłómaczy gdy mąż
Poczuwszy w pożyciu z żoneczką swą chłód,
W brylanty ją stroi, lub szle ją do wód.