Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/015

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I odleciało mnie wesele,
Jak ptak wiosenny, gdy śnieg pruszy,
I siadła żałość na mej duszy
Płacząc w urojeń mych popiele!


— Bo kto przyczynia umiętności,
Przyczynia smutku i wątpienia,
A kto przyczynia doświadczenia,
Przyczynia wstrętu i gorzkości!

∗             ∗

Widziałem skrzętną gospodarność,
Co sen powiekom swoim kradła,
I chleb swój w ciągłej trosce jadła,
I miano jej nazwałem: Marność!


Widziałem płochą żądz łakomość,
Co motylemi goniąc ślady,
Wikłała się w swe własne zdrady,
I dałem nazwę jej: Znikomość!


I zapytałem: Któraż z dwojga
Jest roztropnością? która szałem?
Gdy jedna marność ich udziałem,
I jeden trud i kres obojga?