Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/014

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I piłem — piłem życia kruże
Ustami — sercem — całą duszą!
Myśląc, że wiecznie żądze kuszą,
I wiecznie kwitną wianku róże.


Lecz wkrótce minął szał zachwytu;
Powiędły róże i opadły,
I zmierzchły żądze me i zbladły,
I naszedł na mnie — cień przesytu.


— Bo rozkosz ziemska jest zwodniczą,
I leży na dnie jej znikomość,
I czarem jej jest nieświadomość,
A nasycenie jej — goryczą! —
 

∗             ∗

Więc obróciłem żądz płomienność,
By poznać mądrość i umiętność,
I szał, i głupstwo i namiętność,
Czy próżnia mianem ich? czy plenność?
 

Lecz gdym na szalę wziął rozwagi,
To co stanowi treść żywota,
Złud oczom zmierzchła mym pozłota,
I świat był nędzny — szary — nagi!