Strona:Z niwy śląskiej.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dzielny mój druhu! w tem my są jednacy,
Że pierwszem życia naszego marzeniem
I pierwszą myślą jest to, aby mowę
Polską naszemu ludowi zachować,
Aby ochraniać jego przeszłe dzieje,
I aby jego skarby narodowe,
Tę ojców świętą puściznę, ratować
Od zaginienia.

O! ja się spodziewam
Tego po tobie, że swem poświęceniem
I swą dzielnością pracy ustawicznej
Pomożesz wreszcie zdobyć i zgotować
Dla nas swobodę i byt polityczny!

Albowiem wielka jest Pisma potęga!
A pismo prawe jest narodu tętnem,
Ono weń wlewa siłę wiecznie młodą,
Spaja i łączy to, co się rozprzęga,
Zapala, grzeje, co jest obojętnem,
Szuka, podnosi to, co się zatraca,
Woła, przestrzega i chroni przed szkodą;
Pismo jest myślą, wyrazem i tchnieniem,
Czem społeczeństwo i rośnie i stoi
W ducha potędze, niby w jasnej zbroi,
W której znów do praw utraconych wraca.
A więc na Pisma twojego wołanie
Ocknie się, zbudzi Lud Śląski z letargu —