Strona:Z niwy śląskiej.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


I siłą dzielną rozbudzonej woli
Z wpływów się zgubnych niemczyzny wyzwoli,
Wyjdzie zwycięsko z bratniego zatargu,
I nie da więcej nad sobą nikomu
Przewodzić, — będzie u siebie, w swym domu
Panem na wieki!

A ja się spodziewam,
«Iże przykażesz twym synom po sobie,
By sprawiedliwie chodzili przed Bogiem,
Żeby czynili sąd nad ludu wrogiem...
I by czynili sąd samemu sobie!»[1]
Ja się spodziewam, że z twojego domu
Wylecą kiedyś — nie jako puszczyki,
Co nad nieszczęściem wznoszą wstrętne krzyki,
Ale wylecą jak — dzielne sokoły!
Zaszumią skrzydłem nad krainą naszą,
Zaszumią lotem potężnym nad sioły
Ślicznemi naszej kochanej ziemicy,
I wszystko ptactwo obrzydle wystraszą,
Co się do naszej wnęciło pszenicy!

..............

Dom twój się szczyci z szczerej gościnności,
I ty rad witasz w progach swoich gości.
Zaprawdę: cechą, znamieniem zacności
Jakiego domu jest to, kto w nim gości!

  1. I. Mojż. 18, 19.