Strona:Z niwy śląskiej.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A słowo, które z ust Bożych pochodzi,
To bojaźń Pańska — ciągła ustawiczna,
To miłość dla tej ziemi, co nas rodzi,
To miłość święta, wielka, bezgraniczna!

To ojców mowa, to pieśń w swojskiej nucie,
To ojców strzecha, to braci gromada,
To narodowe w swej piersi poczucie,
Które twem wyższem przeznaczeniem włada.

A więc się weźmy do pracy duchowej
W następujących lat nowym okresie,
Niech lud nasz rośnie w sile narodowej,
Niech się w poczuciu swej godności wzniesie.
 
Zstrzęśmy się wreszcie z duchowej «pańszczyzny»,
A wolność ducha niech pośród nas wzrasta:
Do prowadzenia naszej ojcowizny
Obcych nie trzeba — kiedy mamy Piasta!