Strona:Z niwy śląskiej.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W ALBUM KS. FR. MICHEJDY W NAWSIU.

«Wpadam do Soplicowa, jak w centrum polszczyzny»
«Pan Tadeusz», księga VII.

 
Gdy o mej ziemi myślę położeniu,
I kiedy widzę, że coraz to gorzej,
Wtedy jej przyszłość smuci mię i trwoży
I myśli rwą się w bolu i zwątpieniu.

O, smutno u nas! Jedni się wyzuli
Ze spraw ojczystych i k’wrogom przystali,
A drudzy, co się niby przyznawają
Do swego rodu, — ci wyżej stawiają
Interes własny niż rodzinne sprawy:
Dla nich, są oni zupełnie nieczuli
I obojętni całkiem i niedbali!
Oni się tylko własnem szczęściem pieszczą
I w samolubstwie słodkiem się kołyszą;
Sobą zajęci, nie widzą, nie słyszą
Że tu nas niemczą, a tam znowu czeszczą!