Strona:Złote Gody.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   23   —

kro mi, bardzo przykro, że babci nic ofiarować nie mogę...

Karolek.

Ofiarujesz, braciszku, ofiarujesz, więcej, niż my wszyscy... twój podarek najbardziej babcię ucieszy, zaraz go będziesz miał... czekamy na niego!..

Wacio (przybiegając do Karolka).

Nie, nie przyjmę, nie przyjmę od ciebie tego obrazka! Napróżno po niego posłałeś!.. Powiem babci, że to od ciebie... Nie chcę, nie chcę!..

Karolek (śmiejąc się).

Ależ to nie obrazek! Ani myślałem o tem! Wiem, że nie ofiarowałbyś tego babci, gdyż nie za twoje pieniądze kupiony!.. Podarek będzie twój własny!.. (Słychać ciche pukanie, Karolek biegnie otwierać i wprowadza Felunię).