Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/216

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie jestem giermkiem ja nieustraszonem,
Bym w tarcz trójnitną bok pański odziewał,
Ni złotorymnym Augusta Maronem,
Co w karb wieczysty dzieła jego wlewał:
Z tego się daru śmiele tylko piszę,
Żem wierny panu memu, póki dyszę.

Twego, monarcho, blask ożywny czoła
Wskrzesił mą duszę i dzielniéj ukrzepił,
Niż życiowrotne i kruszce i zioła,
Skąd Eskulapi szkołę swą zaszczepił:
Że wziąwszy pierwszy hart w strzaskanym domu,
Charontowego ster złamała promu.

Tak, kiedy nagłym wichrem się zamąci
I grunt na mętne przerzuci powiersze,
Ledwo się morze z niebem nie roztrąci,
Świat się w otchłanie zdaje wracać piersze:
Warczy powietrze, ziemia drży, a społem
Ogień się łamie z wilgotnym żywiołem.

Lecz gdy błagalne rozwinie warkocze
I czarnéj zemknie wódz zorzów opony,
Legną szkłem mokrym uporne roztocze,
Słodkim powiewem wieje wiatr uśpiony;
A błędny żeglarz puhar moszczu pełny
I skot na ołtarz kładnie srebrnowełny.

Żywym jest morze człowieka obrazem:
Ledwo się kiedy uciszą oboje.
Wszystkiego pragnie i niesyty razem,
Połyka cudze, gdy rozlewa swoje;
A pod zdradnego błękitu zasłoną
Wirów i głazów tai pełne łono.

Zbytek mu szkodnych dodaje wilgoci,
Myśl je zagęstwia, a smutek osala;
Duma ze złością ledwo nie przewróci;
Więc jak się z gruntu nagła zburzy fala,
Mętnych topielisk siędzie dusza na dnie,
Lub ledwo brzegu łódeczką dopadnie.