Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszytko idzie za mądrym wychowaniem młodzi:
Dobre nasienie płonnych chwastów nie wywodzi.
Jaki grunt, taki na nim gmach niechybnie stanie;
Na słabym najwspanialsze padnie budowanie.

Lecz nam gnuśne lenistwo tak się w umysł wkradło,
Że wszytko razem, zamiast poprawy, upadło,
I gdy się obce wzmagać poczęły narody,
Siedział niewzględny Polak na swe przyszłe szkody.

Sroga duma z łakomstwem i nikczemny zbytek
O swój się tylko żywo ubijał pożytek,
Pokojem zowiąc letarg, co do zguby drogę
Otworzył, a swobodą — kilku głów przemogę.

Ciebie Bóg, zacny królu, w tym czasie postawił,
Żebyś za cudze błędy cierpiał i poprawił.
Miéj ufność, że ten dawca koron wszytkowłady
Siły twe zdrowiem wesprze, a myśl duchem rady.

Niech się zawisna chwila w swym gniewie wyburzy;
Dla ciebie wiek się złoty jeszcze z niéj wynurzy.
Ciesz się stąd, że w nagrodę dzielnéj o nas pracy,
Zastąpim przeszłe straty wschodzący Polacy.

Tak troskliwy gospodarz, gdy mu niepogodny
Szturm z gruntu powywraca wszytek płód ogrodny,
Jedne szczepy skaleczy, drugie w świat rozniesie,
Zostawując niedawno cięte płonki w lesie,

Westchnąwszy, rzeknie sobie: nieszczęsne rozruchy,
Wszystkoście mi wydarły, prócz saméj otuchy!
Jestem pewien, że gdy się przestaniecie srożyć,
Znowu mi da Bóg piękny ogródek założyć.

To mówiąc, których wietrzna nie dotknęła zwada,
Znowu szkołę z rodzajnych gałązek zakłada,
Znowu, skąd tylko może, słodki plon gromadzi:
Jedne naprawia, drugie szczepi, inne sadzi.

A niebo za łzy jego i starania pilne
Zdarzy mu przez wiek cały owoce niemylne:
Że do stu lat w spokojnéj dni swe pędząc chwili,
I sam i ludzie jego hojnie będą żyli.