Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jeśli drobne z wielkiemi porównać się godzi,
W podobnéj dola twoja, królu, płynie łodzi.
Wszytkoś był dla nas (niechaj złość gada opacznie),
I mądrze wykonywał i przedsiębrał bacznie.

Twym staraniem szykowniéj żołnierz w rzędach stawał,
Liczniejsze skarb publiczny owoce wydawał,
Temis najlichszym ziomkom dom miała otwarty,
Przestał chytry fałsz płodzić kruszcowe bękarty.

Mars twierdzami granice uzbrajał warownie,
I lanemi pioruny nasrożył zbrojownie;
Miasto nowy kształt brało, i zdało się prawie,
Że się sama Warszawa dziwiła Warszawie.

Lecz, którym Bóg w swym gniewie zwykł chłostać narody,
Wionął ze dna Erebu duch czarnéj niezgody,
Że w jednéj prawie chwili, skąd tylko poczynać,
Tam się już wszytko zdaje lub kruszyć, lub zginać.

Dnia nie znać w ćmie okrutnéj, szturm północny szumi,
Że mu się silny Eurus i oprzeć nie umié;
Groźny Auster z poboczy grzmi, niepewny jeszcze,
Gdzie ma wywrzéć z żelaznym gradem krwawe deszcze.

W domu nieład niesforny i okrutna wrzawa;
Niémasz siły, krom na się, stoją tępe prawa.
Ledwo kto publicznego dobra palcem tyka;
Każdy miesza, a wszyscy wrzeszczą na sternika!

Bolisz na to, cny Królu, a pełen nadzieje,
Póki jeszcze puls w żyłach duch żywotni leje,
Czynisz, co możesz, by wśrzód srogiego odmętu,
Zdarta łódź nie zginęła przynajmniéj do szczętu.

Niechaj cię o nieczułość błędna złość nie wini.
Wiele ten nader czyni, kto, co może, czyni.
Wkrótce nam promyk z nieba zabłyśnie łaskawy,
I pokaże na oko, kto krzywy, kto prawy.

Jeśli twym pierwszym dziełom zajrzał duch zazdrosny,
Patrz na te młode szczepki bujnokwitłéj wiosny,
Jako piękny wzrost biorąc i w rozum i w lata,
Lepszego być ozdobą obiecują świata.