Strona:Współczesni poeci polscy.djvu/060

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


był młodym, uczucie, jakkolwiek nigdy nie wybuchało namiętnie, nie dawało się przecież przytłumić i wypowiadało się prawdziwie estetycznymi wylewami „humoru“ w ślicznej powiastce, pełnej poezyi i rzewności p. t. Zdaleka i zblizka (1853) jak nie mniej w kilku ładnych lirycznych wierszach, pomieszczonych w pierwszym książkowym zbiorku poezyj Felicyana p. t. Kwiaty i kolce (Warszawa 1856), chociaż i tutaj widzimy już przewagę nastroju satyrycznego w duchu a czasem i manierze Heinego.
Co szczególniej w tym satyrycznym nastroju uderzało, to pochop przetwarzania i trawestowania mitów i podań greckich. Felicyan kochał niewątpliwie i uwielbiał Helladę z jej sztuką i poezyą, od jej mistrzów wiele w twórczości własnej korzystał, a przecież nieraz z drwiącym uśmiechem — pojęcia, zwyczaje i wiarę jej parodyował, stając na punkcie widzenia nowożytnym, lub też z analitycznego stanowiska roztrząsając to, co powstało w umysłach naiwnych. Dość przeczytać wiersz Narcyz, ładny zresztą i dowcipny, ażeby się o tem przekonać. Jak wiadomo, kwiat narcyz, według podania greckiego, to przemieniony młodzieniec, który w sobie tylko się kochał i sam sobie przypatrywał. Metamorfozę tę bierze Felicyan ze strony satyrycznej: