Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/282

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

tem autor ruchu daje mi pojęcia. Kiedy mi powie w jaki sposób mi je daje, złożę mu bardzo pokorne dzięki. Dziękuję mu już bardzo i za to, że mi pozwolił oglądać przez kilka lat wspaniałe widowisko tego świata, jak mówi Epiktet. Prawda, iż mógł mnie uczynić szczęśliwszym; mógł mi dać dobre probostwo i moją ukochaną miss Fidler; ale, ostatecznie, tak jak jest, przy moich sześćset trzydziestu szylingach renty, i tak mu jestem bardzo obowiązany.
Sidrac. Powiadasz, że Bóg mógł ci dać dobre probostwo i mógł cię uczynić szczęśliwszym niż jesteś. Są ludzie, którzy nie przepuściliby ci tego twierdzenia. Nie przypominasz-że już sobie, że ty sam żaliłeś się na fatalność? Nie wolno jest człowiekowi, który chciał być proboszczem, przeczyć samemu sobie. Nie pojmujesz, że, gdybyś miał probostwo i żonę której pragnąłeś, w takim razie tybyś zrobił dziecko pannie Fidler, a nie twój rywal? Dziecko, któreby urodziła, mogłoby być majtkiem, zostać admirałem, wygrywać bitwy morskie w ujściu Gangesu i do reszty obalić Wielkiego Mogoła. To samo zmieniłoby postać świata. Trzebaby świata zupełnie odmiennego niż nasz, aby twój współzawodnik nie otrzymał probostwa, aby nie zaślubił miss Fidler, abyś ty nie został o sześciuset trzydziestu szylingach rocznie, w oczekiwaniu śmierci ciotki. Wszystko stanowi jeden łańcuch; Bóg zaś nie przerwie wiekuistego łańcucha dla mego przyjaciela Gudmana.
Gudman. Nie przyszło mi na myśl to rozumowanie kiedym mówił o fatalności; ale, ostatecznie,