Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

184

ministrów niż żołnierzy; bo było ich sto tysięcy w samym Egipcie; bo byli wolni od pracy i podatków; bo naczelnicy barbarzyńskich narodów, które zniweczyły cesarstwo, stawszy się chrześcijanami aby panować nad chrześcijanami, uprawiali najstraszliwszą tyranię: bo ludzie rzucali się gromadnie do klasztorów aby ujść wściekłości tych tyranów i pogrążali się w jedną niewolę aby uniknąć drugiej; bo papieże, stanowiąc tyle rozmaitych zakonów świętego próżniactwa, czynili sobie tyluż poddanych w innych Państwach; bo chłop woli nazywać się wielebnym ojcem i rozdawać błogosławieństwa niż chodzić za pługiem; bo nie wie, że pług jest szlachetniejszy od habitu; bo woli raczej żyć na koszt głupców niż z uczciwej pracy; bo nie wie wreszcie, że, zostając mnichem, gotuje sobie nieszczęśliwe dni, utkane z nudy i żalów.
— Zatem, precz z mnichami, dla ich i naszego szczęścia. Ale z przykrością słyszę z ust dziedzica mojej wioski, ojca czterech chłopców i trzech córek, że nie zdołałby im zapewnić przyszłości, o ile nie odda córek do klasztoru.
— Ta pobudka, którą słyszy się aż nazbyt często, jest okrutna, niepatryotyczna, wroga społeczeństwu. Za każdym razem, kiedy można rzec o jakimś zawodzie, bez względu na to jakim: „Gdyby wszyscy jęli się tego zawodu, rodzaj ludzki byłby zgubiony“, jasnem jest, że ten zawód jest zły, i że ten, kto go obiera, szkodzi ile tylko może rodzajowi ludzkiemu.