Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
169

rzy zmienili się potem w amfibie. Piękny rozszczepiony ogon przekształcił się w uda i nogi. Byłem jeszcze pod wrażeniem Metamorfoz Owidiusza, oraz książki, w której było udowodnione, że rasy ludzkie są bękarcią odroślą pawianów; wolałem już pochodzić od ryby niż od małpy.
Z czasem nabrałem pewnych wątpliwości co do tej genealogii, a nawet co do tworzenia się gór. „Jakto, mówił, nie wiesz, że prądy morskie, które miotają wciąż piasek na prawo i lewo conajwyżej na dwanaście stóp wysokości, wydały, w nieskończonym ciągu wieków, góry, na dwadzieścia tysięcy stóp wysokie, nie będące z piasku? Wiedz, że, z wszelką pewnością, morze pokrywało całą kulę ziemską. Dowód tego, to iż widziano kotwice okrętowe na górze św. Bernarda, znajdujące się tam na kilka wieków wprzód nim ludzie mieli okręty. Wyobraź sobie, że ziemia to szklana kula, którą przez długi czas była całkowicie przykryta wodą.
Im bardziej mnie przekonywał, tem bardziej byłem niewierny. Jakto, mówił, nie widziałeś w Turenii ławic miazgi z muszli o trzydzieści sześć mil od morza? Jestto miał skorup, którym użyźnia się ziemię jak nawozem. Otóż, jeżeli morze złożyło, z biegiem czasu, całą kopalnię muszli o trzydzieści sześć mil od Oceanu, czemu, w ciągu wielu wieków, nie miałoby zapuścić się w nasz szklany glob na trzy tysiące mil?“
Odparłem: „Panie Telliamed, są ludzie którzy robią pieszo piętnaście mil dziennie, ale nie mogą zro-