Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
147

Geometra. Nie więcej, wedle naszego rachunku, który jest nieco pochlebiony. Taki jest los człowieka. Życie i mienie są bardzo ograniczone; żyje się w Paryżu przeciętnie 22 do 23 lat; i, jedno w drugie, ma się conajwyżej stodwadzieścia funtów rocznie do wydania; to znaczy, że pańskie pożywienie, odzież, mieszkanie, sprzęty, przedstawiają kwotę stu dwudziestu talarów.
Człowiek o czterdziestu talarach. Ha! co ja panu uczyniłem abyś mi tak odbierał mienie i życie? Prawdaż to, że mam tylko dwadzieścia trzy lat życia, o ile nie odkradnę moim bliźnim ich cząstki?
Geometra. To jest niezbity pewnik, co się tyczy zacnego miasta Paryża: ale, z tych dwudziestu trzech lat, trzeba odjąć conajmniej dziesięć lat pańskiego dziecięctwa, dziecięctwo bowiem nie jest używaniem życia, jest przygotowaniem, jest przedsionkiem gmachu, jest drzewem które nie dało jeszcze owoców, jest brzaskiem dnia. Odetnij, z trzynastu lat które zostały, czas snu i nudy, to znaczy conajmniej połowę, zostanie sześć i pół lat, wypełnionych zgryzotą, boleścią, paroma przyjemnemi chwilami i nadzieją.
Człowiek o czterdziestu talarach. Miłosierdzia! pański rachunek nie liczy ani trzech lat znośnego istnienia.
Geometra. To nie moja wina. Natura bardzo mało troszczy się o jednostki. Są owady, które żyją tylko dzień, ale których gatunek trwa wiecznie. Natura jest jak ci wielcy monarchowie, którzy za nic mają