Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/278

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czuję się niby kropla wody w oceanie. Wstyd mi, zwłaszcza wobec pana, tej komicznej roli, jaką odgrywam we wszechświecie“.
Mikromegas odparł: „Gdybyś nie był filozofem, lękałbym się zasmucić cię, pouczając iż życie nasze jest siedmset razy dłuższe niż wasze; ale wiesz aż nadto dobrze, że, kiedy trzeba oddać ciało żywiołom, i ożywić naturę pod inną postacią (co nazywa się śmiercią), kiedy nadejdzie ta chwila metamorfozy, wówczas wychodzi zupełnie na jedno, czy się żyło wieczność czy jeden dzień. Byłem w krajach, gdzie mieszkańcy żyją tysiąc razy dłużej niż u nas, i zauważyłem że jeszcze szemrają. Ale wszędzie też zdarzają się ludzie obdarzeni zdrowym rozumem, którzy umieją pogodzić się z losem i czuć wdzięczność dla Twórcy wszechrzeczy. Rozsypał on w tym świecie bezmiar rozmaitości, kryjący zarazem wprost cudowną jednolitość. Naprzykład, wszystkie istoty myślące różnią się od siebie, a wszystkie podobne są, w gruncie, przez dar myśli i pragnień. Materya rozpościera się wszędzie; ale posiada na każdym globie odmienne właściwości. Ile liczycie tych różnorodnych własności w waszej materyi? — Jeżeli mówisz o własnościach, rzekł mieszkaniec Saturna, o których mniemamy iż świat nie mógłby istnieć bez nich takim jak jest, liczymy ich trzysta, jak rozciągłość, nieprzenikliwość, ruch, ciążenie, podzielność, i inne. — Widocznie, odparł podróżny, ta skromna liczba wystarcza celom, do jakich Stwórca przeznaczył waszą małą siedzibę. Podziwiam we wszystkiem jego mądrość;