Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/253

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


o nieszczęśliwe miasto! wykrzyknął Babuk; to już szczyt nadużycia. Niewątpliwie ci, którzy nabyli prawo sądzenia, sprzedają swoje wyroki: wszędzie widzę tu jeno otchłań nieprawości“.
Gdy tak dawał wyraz swej boleści i zdumieniu, młody wojownik, który wrócił tegoż samego dnia z pola; rzekł: „Dlaczego pan jesteś przeciwny, aby kupowano urzędy sędziowskie? toć ja, tak samo, kupiłem prawo narażania się na śmierć na czele dwóch tysięcy ludzi którymi dowodzę. Kosztowało mnie, w tym roku, czterdzieści tysięcy złotych daryków, iż mogłem, przez trzydzieści nocy z rzędu, spać na ziemi w czerwonym kubraku, i że, następnie, dostałem dwa tęgie postrzały z łuku, które czuję jeszcze. Jeżeli ja się rujnuję, aby służyć cesarzowi perskiemu, którego nigdy nie widziałem na oczy, satrapa sędziowskiego stolca może coś zapłacić za tę przyjemność, aby przyjmować na posłuchaniu panów procesowiczów“. Babuk, oburzony, nie mógł się wstrzymać, aby w duszy nie potępić kraju gdzie puszcza się na handel godności władców pokoju i wojny; wyciągnął pospieszny wniosek, że ludzie muszą tu nie mieć pojęcia o wojnie i o prawach, i że, gdyby nawet Ituriel nie wytępił tych ludów, zginęłyby one same, a to wskutek opłakanych rządów.
Babuk utwierdził się jeszcze w swem mniemaniu na widok nowoprzybyłego grubasa, który, pozdrowiwszy poufale całe zgromadzenie, zbliżył się do młodego oficera i rzekł: „Nie mogę panu pożyczyć więcej niż pięćdziesiąt tysięcy daryków; na honor,