Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dały na zacnych ludzi? — Źli, odparł Jefrad, są zawsze nieszczęśliwi: służą na to, aby doświadczać małą liczbę sprawiedliwych, będących na ziemi; niema zaś złego, z któregoby się nie rodziło dobro. — Ale, rzekł Zadig, gdyby istniało tylko dobro, a zło wcale? — Wówczas, odparł Jefrad, ziemia ta byłaby inną ziemią; związek wydarzeń byłby innym porządkiem mądrości, a porządek ten, który byłby doskonałym, może istnieć jedynie w wiekuistem mieszkaniu najwyższej Istoty, do której zło nie może się zbliżyć. Istota ta stworzyła miliony światów, z których żaden nie może być podobny do drugiego. Ta olbrzymia rozmaitość jest właściwością Jej potęgi. Niema dwóch listków na ziemi, ani dwóch światów w nieskończonych przestworach nieba, któreby były podobne do siebie. Wszystko, co widzisz na tym atomie na którymś się urodził, miało się spełnić w swojem miejscu i w oznaczonym czasie, wedle nieodmiennych wyroków tego który ogarnia wszystko. Ludzie myślą, iż to dziecię, które zginęło właśnie, wpadło do wody przypadkiem, i że, takim samym przypadkiem, dom spłonął: ale niema w świecie przypadku; wszystko jest próbą, albo karą, albo nagrodą, albo przewidywaniem. Przypomnij sobie owego rybaka, który mniemał iż jest najnieszczęśliwszym z ludzi. Orosmad zesłał go na twoją drogę, aby odmienić jego los. Nikły śmiertelniku, przestań się spierać z tem, coć należy ubóstwiać. — Ale, rzekł Zadig... Kiedy wymawiał to ale, anioł ulatał już ku dziewiątej strefie. Zadig, padłszy na ko-