Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


odprowadził przyjaciela Zadiga do swojej siedziby. Za powrotem, Zadig dowiedział się, że, w czasie jego nieobecności, wytoczono mu proces i że czeka go śmierć na wolnym ogniu.


XIII. Schadzka.

W czasie podróży Zadiga do Bassory, kapłani gwiazd postanowili go skarać. Klejnoty i ozdoby młodych wdów, idących dobrowolnie na stos, przynależały im z prawa; starali się tedy, wedle możności, odpłacić Zadigowi niemiłą psotę jaką im wypłatał. Obwinili go, iż posiada błędne mniemania o armii niebieskiej; złożyli świadectwo i przysięgli że słyszeli jak mówił że gwiazdy nie sypiają w morzu. To straszliwe bluźnierstwo obudziło w sędziach dreszcz grozy. Omal nie podarli na sobie szat, skoro usłyszeli te bezbożne słowa; byliby to uczynili z pewnością, gdyby Zadig miał z czego je opłacić. Na razie, w nadmiarze boleści, zadowolili się tem, iż skazali go na spalenie na wolnym ogniu. Napróżno Setok, zrozpaczony, użył całego wpływu aby ocalić przyjaciela; rychło zmuszony był zmilknąć. Młoda wdowa Almona, która nabrała wiele smaku do życia, poczuwając się do obowiązków wdzięczności wobec Zadiga, postanowiła ocalić go od stosu, którego dał jej poznać ohydę. Przetrawiała w głowie zamiar, nie zwierzając się nikomu. Śmierć Zadiga była postanowiona na dzień następny; miała przed sobą tylko