Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/196

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gdyby się ktoś ważył źle mówić o Teutath, nauczyłby go rozumu. Sprzeczka zaogniła się; Setok z niepokojem oczekiwał chwili w której stół obleje się krwią. Zadig, który, podczas całej kłótni, zachował milczenie, podniósł się wreszcie. Zwrócił się najpierw do Celta, jako do najwścieklejszego; rzekł, iż ma słuszność, i poprosił go o jemiołę; pochwalił Greka za wymowę, i, w ten sposób, kolejno, uśmierzył wszystkie rozgrzane umysły. Najmniej zajmował się mieszkańcem Kataju, ponieważ wydał mu się najrozsądniejszy ze wszystkich. Wreszcie, rzekł: „Moi przyjaciele, gotowi byliście sprzeczać się o nic, wszyscy bowiem jesteście jednego zdania“. Na te słowa okrzyknęli się wszyscy. „Nieprawdaż, rzekł do Celta, iż nie ubóstwiasz jemioły, ale tego który uczynił jemiołę i dąb? — Zapewne, odparł Celt. — A pan, panie Egipcyaninie, czcisz z pewnością, w obrazie wołu, tego który dał ci woły? — Tak, odparł Egipcyanin. — Ryba Oannes, ciągnął dalej, musi z pewnością ustąpić temu, który stworzył morze i ryby? — Zgoda, rzekł Chaldejczyk. — Hindus, dodał Zadig, i Katajczyk uznają, jak i wy, pierwszą zasadę; nie dosyć zrozumiałem wspaniałe rzeczy jakie rozpowiadał nam pan Grek, ale jestem pewien, iż przyjmuje również istotę wyższą, od której zawisłym jest kształt i materya“. Grek, ujęty komplementem, przyznał iż Zadig bardzo dobrze ujął jego myśl. „Jesteście zatem wszyscy tego samego zdania; odparł Zadig, niema żadnego powodu do kłótni“. Wszyscy uściskali się. Setok, sprzedawszy bardzo korzystnie zbiory,