Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jego jednego ma na świecie: natychmiast znalazł w sobie odwagę aby ścierpieć życie.
Sędziowie skłaniali się na stronę tego żołnierza. Król zabrał głos i rzekł: „Jego postępek, jak również tamte inne, są piękne; ale nie zdumiewają mnie; wczoraj atoli, Zadig dokonał czynu który mnie zdumiał. Przed kilku dniami, odprawiłem w niełasce ministra mego i faworyta, Koreba. Wymyślałem nań co miałem sił: wszyscy dworzanie upewniali mnie że jestem zbyt łagodny; ścigali się poprostu kto więcej złego powie o Korebie. Spytałem Zadiga, co o tem myśli; odważył się przemówić w jego obronie. Przyznaję, że spotykałem w historyi wypadki, w których ktoś opłaca mieniem swą omyłkę, ustępuje narzeczonej, przekłada matkę ponad przedmiot swego ukochania: ale nie czytałem nigdy, aby dworzanin wyrażał się przychylnie o ministrze który popadł w niełaskę i ściągnął na siebie gniew pański. Daję dwadzieścia tysięcy sztuk złota każdemu z przedstawionych do nagrody; ale puhar daję Zadigowi.
— Panie, rzekł ów, to twój majestat jedynie zasłużył na puhar; to ty dokonałeś czynu najbardziej niesłychanego w dziejach, skoro, będąc królem, nie rozgniewałeś się na sługę, kiedy się sprzeciwił twemu uniesieniu“. Rozległ się szmer podziwu dla króla i Zadiga. Sędzia który oddał swoje mienie, kochanek który wyswatał przyjacielowi oblubienicę, żołnierz który wyżej stawił ocalenie matki niż kochanki, otrzymali dary monarchy; imiona ich zapisano do księgi szlachetnych. Zadig uzyskał puhar.