Strona:Wincenty Rapacki - Król Husytów.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ławami i stołkami. Na ścianie półki, na których stoją naczynia. Oto i całe umeblowanie gabinetu i sypialni króla polskiego, na które nie jeden filister uśmiechnie się dziś z politowaniem.
Król zdjął wierzchnią suknię, podbitą baranami. Jeden z komorników podał mu wodę na misie. Obmył ręce i siadł do stołu, czekając wieczerzy.
Zaprosił skinieniem do stołu marszałka Zbigniewa, podskarbiego Lubańskiego i Zygmunta Korybuta.
Podano ją wreszcie — a była obfitą.
Prócz nieodstępnej wieprzowiny, gęsiny, baraniny i dziczyzny, było tam jarzyn mnóstwo, jako: pospolita rzepa, pasternak, ulubiona jarzyna w średnich wiekach, kapusta, grzyby.Z legumin: pierogi, kasza jaglana z rodzenkami, ryż z szafranem i kisiel.
Król jadł mało, ale zachęcał do jedzenia — przyczem i puchary z winem krążyły gęsto — prócz królewskiego, w którym była tylko woda.
Kazał opowiadać Zygmuntowi, jak odbywał podróż i co mu się w niej najwięcej podobało.Młody kniaź z zapałem i upodobaniem wielkiem opowiadał, że kiedy już Niemen przebył i znalazł się na polskiej stronie, jakgdyby mu skrzydła podrosły, tak się tu czuł dobrze i rzeźwo.Miasta i zamki piękne. Lud wesoły i ochoczy, a serdeczny i gościnny, jak rzadko, a chociaż