Strona:Wincenty Rapacki - Król Husytów.djvu/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zał Swirmuntowi, u którego Agata po śmierci ojca była na opiece, aby jej pilnował i nie puścił pod utratą gardła. Dziewczyna prośbą, rozpaczą, łzami, rozmiękczyła twardego, jak stal, Korybutowego sługę. I byłaby się znów powtórzyła jedna ze scen, jakie się dawniej rozgrywały, gdyby nie nowe uczucie, którego Agata nie przeczuwała, a które umiała odgadnąć dopiero przy takiej okazji.
W parę dni po owej scenie u alchemika, kazał książę zaprosić Agatę na wieczerzę. Przyszła smutna i milcząca. Książę był za to rozmowny i wesoły, wprawne jednak oko kochanki odgadło, że jest coś nienaturalnego w jej młodym panu. Siadła do stołu, ale jadła nie tknęła, pomimo że książę ją zachęcał. Nalano jej wina, ale odsunęła kielich ze wstrętem, poprosiła tylko o kubek wody, ale za nim jej go podano, widziała, jak książę szepnął parę słów słudze, potem dał mu jakiś przedmiot w rękę.Wpatrzyła się bacznie w twarz jego i odgadła wszystko. Po chwili podaną wodę wypiła i wyszła z komnaty, nie mówiąc ani słowa... i już jej nie widziano więcej.
Młody kniaź był tem tak przerażony, że nie kazał służbie biedź za nią. Dopiero nazajutrz mu doniesiono, że Agata znikła bez śladu.
Młodzieniec przypisał to cudownej mocy napoju, nabytego u alchemika i z pogardą za-