Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w ręce mały pręt. Matka zaczęła podawać mu siano, a on je skręcał; robota paliła mu się w rękach, bo chciał skończyć conajrychlej, a potem znów być swobodnym. Baby trajkotały bez przerwy i podawały mu wciąż siano, a łechtały jego próżność, dziwując się, jak to on umie doskonale kręcić powrósła, lepiej niż ich sąsiedzi lub też ktokolwiek kogo widziały w życiu. Hanrahan widział, że Oona mu się przygląda, to też jął wić powrósło z ogromną szybkością, zadzierając nosa i przechwalając się zwinnością swych rąk, mądrością, jaką miał w głowie, i siłą swych ramion. A gdy się tak chełpił, kręcąc powrósło, cofał się cięgiem pozad, aż doszedł do drzwi, które były rozwarte na ścieżaj; niewiele myśląc przestąpił próg i znalazł się na ulicy. Ledwo się tam znalazł, aż tu matka nagle jak skoczy, jak nie praśnie w niego powrósłem! i zaraz zatrzasnęła drzwi jedne i drugie i zatknęła je zasuwą.
Gdy tego dokonała, była wielce uradowana i śmiała się do rozpuku, a sąsiedzi też śmiali się, przychwalając. Lecz wraz usłyszeli, jak ów zaczął się dobijać i miotać z dworu przekleństwa, a matce zaledwie starczyło czasu, by powstrzymać Oonę, która już im ała się zasuwy, by ją odewrzeć. Potem dała znak skrzypkowi, który też wnet urżnął raźnego, a jeden z parobasów chwycił