Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Echtge, córka Srebrnej Ręki, musi pozostać w uśpieniu. O jakiż żal, jak żal!
Wtedy kobieta, co podobna była królowej, wydała jęk — o jakże bolesny! Hanrahanowi się zdawało, że jęk ten brzmi niby szmer ukrytych poników. A gdyby nawet świetlica była dziesięćkroć większa i bardziej oświetlona, niż była, to jeszcze nie zdołałby się oprzeć senności, jaka go nachodziła; zatoczył się, jak człek opiły i przewrócił się po ziemi.
Gdy Hanrahan się przecknął, słońce świeciło mu w twarz, lecz na trawie wokoło skrzył się siwy szron, a lód pokrywał obrzeża strumienia, nad którym leżał nauczyciel; strumień ten przepływa przez Daire-caol i Druim-da-rod. Z kształtu wzgórz tudzież z odbłysku Lough Greine w oddali Hanrahan poznał, że znajduje się na jednej z hal Slieve Echtge, lecz nie mógł sobie uświadomić, skąd się tu wziął; albowiem wywietrzało mu z głowy wszystko, co zdarzyło się w lamusie, a z całej przeprawy pozostał mu jedynie ból w piętach i zdrętwiałość w kościach.

∗             ∗

W rok później przy ognisku w chałupie przydrożnej siedziało kilku wieśniaków. Naraz przez drzwi nawpół uchylone wetknął głowę Hanrahan Rudy, ogromnie wychudzony i wynędzniały,

16