Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/176

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dostatnio przyodziani i syci, póki przed siedmiu wiekami dom ich nie został spalony, a bydło ich nie zostało zrabowane przez Dillonów, których jeszcze zobaczę na rusztach piekielnych, i póki sami nie poczęli biadać... — a gdy to mówił, małe oczki mu połyskiwały i dłonie zaciskały się w kułak.
Costello wprowadził go do wielkiej świetlicy, wyściełanej tatarakiem, w której nie było onych zbytków i wygód, jakie upowszechniały się już pomiędzy drobną szlachtą, jeno pierwotna golizna a prostota. Wskazał mu ławę koło wielkiego komina, gdy ów usiadł, napełnił kubek rogowy i postawił go na ławie przy nim, koło kubka zaś wielki bukłak z czarnej skóry; następnie zapalił łuczywo, które tkwiło pochyło w pierścieniu na ścianie, a ręce mu przytem się trzęsły; wkońcu zwrócił się do gości i przemówił:
— Czy córka Dermotta przyjdzie do mnie, Duallachu, synu Daly’ego?
— Córka Dermotta nie przyjdzie do ciebie, gdyż ojciec przykazał kobietom, by jej pilnowały, lecz ona mnie prosiła, bym ci doniósł, że od dziś za tydzień będzie noc świętojańska, która będzie nocą jej ślubu z Namarą z nad Jeziora; ona chce żebyś był tam obecny, bo jeżeli ją poproszą, by jak zwyczaj każe, wypiła do tego, kogo najwięcej

157