Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


otoczenia; uważano to za objaw grzeczności, gdyż nikt nie wiedział, że te szczegóły były przed nim zakryte przez myśli i sny, które chodziły mu po głowie, niby wojska maszerujące na spotkanie. Tem mniej nikt nie mógł wiedzieć, że serce jego tułało się zgubione w tłoku dręczących je myśli i marzeń, wzdrygając się przed trawiącą pustką.
Pomiędzy tymi, którzy przybyli, by go zobaczyć i posłuchać, była córka drobnego książątka, który mieszkał bardzo daleko. Skoro ją ujrzał, zakochał się w niej, bo była piękna, a była to dziwna, jakaś blada, piękność, niespotykana u kobiet jego kraju. Lecz Dana, wielka macierz, dała jej serce, które było jako serce innych; to też gdy myślała o tajemnicy piór jastrzębich, przejmowała ją wielka odraza. Gdy zgromadzenie się rozeszło, wezwał ją do siebie, powiedział jej, że jest piękna i wielbił ją szczerze a poprostu, jakgdyby była klechdą pieśniarzy — i prosił ją kornie, żeby go pokochała, gdyż był przenikliwy tylko w swych rojeniach. Przezwyciężona jego wielkością, nawpół przystała, nawpół się wzbraniała, gdyż pragnęła poślubić wojownika, któryby zdołał przenieść ją przez górę w swych ramionach. Król codziennie obdarzał ją upominkami; dawał jej puhary o uchach ze złota i pierścienie wykonane przez rzemieślników różnych krajów, suknie