Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jakby się ulatniały im z głowy, a to co zdołali zapamiętać, wydawało im się zanadto dziwne i przenikliwe, by mogło im się przydać w ich gorączkowem życiu. Niektórzy naprawdę zaczęli odtąd żyć inaczej, ale ich nowy tryb życia był mniej świetny od dawniejszego: jedni służyli przedtem dobrej sprawie, lecz skoro usłyszeli, że pochwalił ją oraz ich trudy, powracali do ojczyzny, by to, co dotąd miłowali, uważać za mniej godne kochania i lżejszą mieć w boju ręką, gdyż on ich nauczył, o jak mały włosek prawda oddzielona jest od kłamstwa; inni znowu, którzy nie służyli żadnej sprawie, lecz w spokoju zażywali dobrobytu domowych pieleszy, gdy on im wyjaśnił znaczenie ich celów, przekonali się, że ich członki stały się mniej wytrzymałe, a ich wola mniej chętna do żmudnej roboty, gdyż on ukazał im wyższe cele; a zastępy młodzieży, usłyszawszy z ust jego te różności, pamiętały kilka słów, które stały się w ich sercach nakształt ogniska, i jakby nic, oddawały się wszelkim miłym rozrywkom i wzajemnemu obcowaniu, a odchodziły w różne strony, lecz zawsze z ogromnym żalem.
Gdy ktoś zadał mu pytanie z zakresu spraw codziennego życia lub rozprawiał czy to o obszarze jakiegoś kraju, czy o błądzeniu bydła, czy o karze śmierci, król zwracał się po radę do swego

111