Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


chociaż mu bajano, że i oni mieli kiedyś pióra, lecz utracili je wskutek grzechu, jakiego się dopuścili ich praojcowie, to jednak poznano, że on dojdzie prawdy, gdy zacznie chodzić po wsiach okolicznych. Po wielu rozważaniach wydali nową ustawę, nakazującą każdemu pod grozą śmierci przypiąć sobie sztucznie we włosy pióra siwego jastrzębia; rozesłano ludzi z sidłami, pętlicami i łukami do włości okólnych, by zebrać dostateczną ilość piór. Ponadto uchwalono, że ktokolwiek wygada prawdę dziecięciu, będzie strącony ze skały w morze.
Mijały lata i królewicz z pacholęcia wyrósł na młodzieńca, a z młodzieńca na mężczyznę, a jak dawniej ciekaw był wszystkiego, tak teraz zajmował się dziwnemi i przenikliwemi myślami, które nachodziły go we śnie, rozróżnianiem rzeczy, długo uważanych za jednakie, oraz podobieństwem rzeczy, długo uważanych za odmienne. Schodziły się tłumy z obcych krajów, by go zobaczyć i zasięgnąć jego rady, lecz na granicy porozstawiano strażników, którzy zmuszali wszystkich przybyszów do wszczepiania sobie we włosy piór szarego jastrzębia. Gdy go słuchano, jego słowa zdawały się rozjaśniać wszelkie ciemności i napełniały muzyką serca słuchaczy; niestety jednak, gdy powracali do ojczyzny, jego słowa

110