Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A nowicjusze, gdy już się nasłuchali jego swywolnych opowiastek, znów kazali mu wziąć krzyż, gdyż zly wpływ na nich mieć mogło słuchanie takich dubów smalonych. Niebawem, zasię uszedłszy kumek drogi, poprosił ich, by przystanęli i posłuchali pieśni o Białopiersistej Deidre, jako wycierpiała wiele mąk i jak pomarli synowie Usny, by ją ocalić. Młodzi bracia mieli wprost szaloną chrapkę na te śpiewy, lecz gdy skończył, wpadli w gniew i obili go za to, że zbudził pożądania, drzemiące w ich sercach. Wtłoczyli mu krzyż na plecy i popędzili go na wzgórze.
Gdy wyszedł na szczyt, zdjęli zeń krzyż i jęli kopać dół, by ustawić w nim narzędzie śmierci — tymczasem żebracy zbierali się wiankiem, pogwarzając.
— Proszę o jedną łaskę przed śmiercią — ozwał się Cumhal.
— Nie pozwolimy ci już na żadną zwłokę — rzecze opat.
— Nie proszę wcale o zwłokę, bom już dobył miecza, powiedziałem prawdę i urzeczywistniłem swe marzenia — na tem poprzestanę.
— Czyż więc chciałbyś się wyspowiadać?
— O nie, na słońce i miesiąc! Proszę jedynie, by mi pozwolono posilić się tą strawą, którą mam w torbie. Noszę bowiem w sakwach żywność, ile-

89