Strona:William Shakespeare - Sonety.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


CXXII.

Zapiski twoje, które-m miał od ciebie,
Noszę w swej głowie: pamiętnik, daleki
Od zatracenia, choć wszystko pogrzebie
Czas, drogą swoją śpieszący przez wieki.
Przynajmniej dotąd będzie trwał, dopóki
Mózg nasz i serce z rozkazu natury
Nie stracą życia zdolności i sztuki —
Aż dotąd w grób on nie zejdzie ponury,
Miłości twojej żadne nie wyrażą
Zakarbowania, są czemś nazbyt małem,
Mnie ich nie trzeba, więc z spokojną twarzą
Tylko przy tamtej księdze pozostałem.
Jużbym o tobie zapomniał otwarcie,
Chcąc dla pamięci jakieś mieć podparcie.




CXXIII.

Nie ujrzysz, Czasie, we mnie zmian! Budowy
Twoich piramid, choć je z taką mocą
Wznosisz, to dla mnie widok już nie nowy.
Świeże się tylko bielidła migocą
Na dawnych ścianach... Drogę my niedługą
Mamy, więc wielbim świeżość w tem, co stare,
I chcąc, by było naszej żądzy sługą,
Że nie jest nowe, któżby z nas dał wiarę!
Lecz twe świadectwa wraz z tobą są niczem
Dla mnie, nie dziwi mnie twe dziś ni wczora,
Albowiem wszystko lichem i zwodniczem,
Co stwarza dłoń twa, do pośpiechu skora.
Jedno ślubuję: Forytuj odmianę,
Ja wbrew twej kosie wiernym pozostanę.