Strona:Wiktor Gomulicki - Kolorowe obrazki.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


NA SCENIE I ZA SCENĄ.


W żyłach Niny ognista krew płynęła — w czarnych jej oczach tlał żywy płomień, ciskając na zewnątrz iskrami — świetnie białe ząbki cudnie odbijały przy koralowych ustach i śniadej twarzy.
Wioska w której dzienne światło ujrzała, rozkoszną była siedzibą: skryta w kępie drzew niby ptasie gniazdko, oblana dokoła kryształową rzeczułką, z widokiem na fioletowe szczyty Karpat, przypominała raj ziemski.
Na Ninie jednak ciche, poważne wdzięki natury, nie robiły wrażenia. Dzika jej dusza nosiła na sobie ognistemi głoskami wypisane słowo: skrzydeł!
Kiedy wiosennym rankiem mgła biała owionęła wioskę gazową zasłoną, kiedy słonko, ukośne rzucając promienie, złociło wierzchołki smukłych topoli, a skowronek dzwonił srebrną piosenkę — czarnookie dziewczę patrzało na to wszystko bez wzruszenia, z suchem okiem i spokojną piersią.
Ale kiedy w parny dzień letni, stada chmur czar-