Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


stanowisko. Chłapowski się nie spieszył; pomimo lat przebytych w Akademii berlińskiej, czuł on, że mu brakuje do służby wojskowej teoretycznej podstawy: chciał się lepiej przygotować. Gdy Napoleon przyjąwszy go nader łaskawie w Fontainebleau, zapytał: coby mógł dla niego uczynić, — Chłapowski prosił, aby mu wolno było pozostać czas jakiś w Paryżu i wejść do szkoły politechnicznej. Podobało się to Cesarzowi; przyzwolił.

Szkoła politechniczna założona przed kilkunastu laty (1793), a przez Cesarza świeżo zreorganizowana (1805), była wówczas i długo później najlepszą w Europie szkołą wojskową i wydała cały szereg znakomitych jenerałów, którzy sławę francuskiego oręża aż do naszych czasów świetnie utrzymali. Wykładali w niej ludzie głośnego imienia, zajmujący we Francyi wysokie stanowiska, jak Foureroy, główny organizator tej szkoły, Monge, były minister marynarki, twórca geometryi wykreślnej, towarzysz Bonapartego z wyprawy egipskiej; Jussieu, trzeci z rodu słynny botanik; Faujas de S. Fond, znakomity geolog: Thénard, uczony i niespracowany chemik. Obok nich pomagali uczniom wyśmienici korrepetytorowie, a między nimi Polak, dr. Markowski. Ten, wysłany do Paryża dla kształcenia się w chemii jeszcze w r. 1784, przez komisyą edukacyjną, od 24 lat nie przestał się uczyć; był lekarzem nadwornym cesarzowej Józefiny i najlepszym w szkole korrepetytorem[1]. Łatwo pojąć, że mając takich mistrzów, młodzież z zapałem oddawała się nauce. Lekcye i korrepetycye trwały od 6tej zrana do 10tej wieczór, czasem przeciągały się do północy, z wyjątkiem godziny przed południem od 10tej do 11tej i dwóch przed wieczorem od 5tej do 7mej. Uczniowie tak wyłącznie zajęci byli nauką, że nawet przy jedzeniu i na rekreacyi o tem tylko rozmawiali, co na lekcyi słyszeli, i o zastósowaniu teoryi do sztuki wojennej. Ujęci w karby ściśle wojskowe, mieli i nie-

  1. Po długich staraniach ledwo Chłapowski zdołał go skłonić, że w roku 1810 porzucił Paryż, wrócił do kraju i został profesorem chemii w uniwersytecie krakowskim